What The Hell 2015 – relacja ze zlotu

plakat-01a
Możemy się pochwalić, że nasz fanclubowy kalendarz zyskał kolejną datę, której rocznicę z pewnością będziemy wspominać i świętować w następnych latach, a najgorętsza sobota roku zyskała swoje miano nie tylko dzięki 40 – stopniowemu upałowi, ale także (a może i przede wszystkim) dzięki nam! Po raz kolejny bowiem, my- polscy fani pokazaliśmy na co nas stać, dokonując czegoś przełomowego w skali światowej. 8 sierpnia w zlanej słońcem Warszawie odbył się Pierwszy Oficjalny Ogólnopolski Zlot Fanów Florence + The Machine WHAT THE HELL i już na samym wstępie musimy powiedzieć, że to co się wydarzyło tego dnia przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.

IMG_1330

Wydarzenie składało się z dwóch części – spotkania w mieście, na którym mógł się zjawić dosłownie każdy oraz zamkniętej imprezy objętej floręsowym dress codem.

Podczas spotkania (w którym uczestniczyło ponad 100 osób!) postanowiliśmy wykorzystać uroczy nadwiślański plener, w celu przygotowania prezentu urodzinowego głównej sprawczyni całego zamieszania – Florence. Udowodniliśmy, że dla nas nie ma rzeczy niemożliwych i tak oto setka ludzi, ku uciesze przyglądających się nam przypadkowych przechodniów, zatańczyła układ taneczny z utworu How Big How Blue How Beautiful (od siebie dodamy How Cool is That?)!

P8080008

Efekt naszych pląsów możecie obejrzeć poniżej. Film został wysłany do Florence i dzięki wspólnemu wysiłkowi, Florence oraz Maszyna jak też management zespołu widzieli nasz flashmob. Wiemy, że Florence była zaskoczona i absolutnie zachwycona; szczególnie wzruszyły ją życzenia oraz końcówka filmiku. Podziękowania za prezent pojawiły się zarówno na jej Twitterze, jak i Facebooku i Instagramie!

Nadszedł czas na gwóźdź programu – imprezę WHAT THE HELL, na którą przybyło dokładnie 160 osób. O godzinie 19:00 warszawski Żoliborz opanowały tłumy przebierańców, a stylówki? Do wyboru do koloru! Ceremonialsowe sukienki, vintage kapelusze, błyszczące peleryny, wianki, peruki, dziewczyny od Gatsby’ego, ba! nawet sam Gatsby! Do tego tradycyjnie tony brokatu i nietradycyjnie litry szampana a wszystko w rytmie muzyki Florence + the Machine! Były tańce, była radość, było wzruszenie i płacz, a co najważniejsze- było poczucie jedności. W ciągu tych kilku godzin zbudowaliśmy wokół siebie odrębny świat. Świat, do którego należeliśmy tylko my. Świat, który tylko my rozumiemy. Świat tak odległy innym osobom. Nasz świat.

P8080013

Opuszczając klub około 4 nad ranem wiedziałyśmy jedno – był to pierwszy, ale nie pewno nie ostatni zlot fanów Florence + The Machine.

Poniżej możecie przeczytać relację ze zlotu napisaną przez Kingę Wichlińską. Zapraszamy również do odwiedzenia galerii zdjęć: KLIK oraz do rzucenia okiem na fotki z naszej specjalnej fotobudki: KLIK.

Stay tuned i do następnego razu! Dziękujemy!

Ósmy sierpnia zapowiadał się na kolejny zwykły, upalny dzień. Jednak nie był taki zwykły, gdyż tego dnia miał się odbyć pierwszy ogólnopolski oficjalny zlot fanów FATM – What The Hell.
Już przy bramie Stadionu Narodowego zauważyłam znajome twarze. To cudowne uczucie móc spotkać ponownie Flołki, które poznałam na koncercie i również te całkiem nieznajome. Podczas gdy były rozdawane opaski fan clubowe w tym czasie szukałam osoby, dla której robiłam prezent na Secret Santa. W końcu się odnalazłyśmy i moja radość pomieszana z szokiem była ogromna. Myślę, że jej jeszcze większa, ponieważ pierwszy raz ktoś wzruszył się na mój widok. To był najpiękniejszy moment tego dnia. W drodzę na plaże dziewczyny rozdawały fan clubowe naklejki. Taki mały kawałek papieru a tyle radości. Nad Wisłą dopiero zaczęła się zabawa. Pomimo upału i parzącego piasku dziko pląsaliśmy do HBHBHB. A to wszystko dla Florence na niespodziankę urodzinową. Nasz flash mob wyszedł nieziemsko! Na dodatek mieliśmy cudowną scenerię i oczywiście nie zabrakło wielkiego, niebieskiego, pięknego nieba. Uważam, że tańczenie układu dla Flo było czymś magicznym oraz niepowtarzalnym. Żadne słowa nie opiszą jaka byłam szczęśliwa rzucając się na lewo i prawo z tyloma wspaniałymi osobami. Wszyscy sobie pomagali, to było takie kochane. Gdy skończyliśmy nagrywać, poszliśmy odsapnąć w cieniu. Osoby, które nie wybierały się wieczorem na imprezę poszły składać życzenia urodzinowe dla Flo. Moim zdaniem to był świetny pomysł i jestem dumna, że mogłam wziąć w tym udział.
Na zakończenie wszyscy się poprzytulaliśmy i każdy rozszedł się w swoją stronę. Jednak nawet w drodze do domu poznałam nowe osoby, z którymi mile spędziłam podróż tramwajem. Dzięki Wam wszystkim do tej pory mam wielkiego banana na twarzy. Flove <3

Kinga Wichlińska

Komentarze

Zadaj pytanie

Imię

Adres email

Pytanie

Plik