Florence + the Machine @ The Dome

4. marca 2015 roku odbył się kameralny koncert Florence + the Machine w Londynie, na który wybrała się Ada, jedna z naszych adminek. Oto jej relacja z tego wydarzenia.

Jak większość z Was wie, koncert Florence + the Machine w The Dome został ogłoszony 2. marca, czyli zaledwie na 2 dni przed wydarzeniem. Bilety można było zdobyć tylko i wyłącznie poprzez wzięcie udziału w loterii, którą zespół ogłosił na swoim facebooku i twitterze. Wielu fanów z Polski i innych krajów zarejestrowało się w systemie, jednak nikt nie został wylosowany (jak się później okazało, wylosowani zostali tylko mieszkańcy Londynu i okolic – o czym zespół wcale nie poinformował podczas ogłaszania loterii).

We wtorek, 3. marca, dowiedziałam się, że biletu nie zdobyłam, jednak miałam już zarezerwowany dojazd i nocleg w Londynie, więc postanowiłam, że nie mam nic do stracenia – może uda mi się odkupić bilet od kogoś przed wejściem. Jestem znajomą Antony’ego – administratora międzynarodowego fan clubu Florence + the Machine. Antony wygrał możliwość zakupienia biletu (mieszka w Londynie), jednak spóźnił się o parę minut – okazało się, że wszystkie dostępne bilety zostały wyprzedane. Mimo wszystko postanowiliśmy, że spotkamy się w środę po południu i spróbujemy dostać się na koncert naszych marzeń.

Na miejscu byliśmy około 15. The Dome w Tufnell Park w Londynie jest dość kameralnym klubem – 600 miejsc stojących. Gdy się tam pojawiliśmy, całkiem przypadkiem wpadliśmy na Toma (harfistę Florence + the Machine). Przedstawiliśmy mu się, Tom pamiętał zarówno mnie jak i Anta. Powiedział, że niestety, ale nie może nic zrobić i nie ma możliwości załatwienia dodatkowych biletów, nawet tylko dwóch. Pożegnaliśmy się z Tomem i zostaliśmy na schodach w klubie. Po paru minutach przeszedł obok nas Rusty, zaraz po nim Rob, a następnie Roo (nowa chórzystka zespołu). Roo chwilę z nami porozmawiała i powiedziała, że przekaże Florence pozdrowienia od naszego fan clubu. Potem przeszła obok nas Isa, jednak nas nie zauważyła. Po godzinie czekania w środku, musieliśmy opuścić klub, bo ochrona zaczęła rozstawiać barierki i przygotowywać się do przyjmowania gości (którymi nie byliśmy my). Od tamtej pory staliśmy na zewnątrz. W pewnym momencie zobaczyliśmy Roba, Toma, Rusty’ego, Marka i Chrisa, którzy wyszli z klubu i gdzieś poszli. Chwilę potem, do klubu weszła Mairead i Hannah (managerki Florence). Około godziny 19, pod klubem zaczęli pojawiać się goście. Były ustawione dwie kolejki – jedna dla gości specjalnych (VIPów, rodziny i przyjaciół Florence itd.) oraz druga dla szczęśliwców z biletami z loterii.

Przed tym spontanicznym wyjazdem na koncert, pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie zabranie ze sobą jakiegoś fanclubowego gadżetu. Jedyną rzeczą jaką miałam był T-shirt, który miałam na sobie na Orange Warsaw Festival. Zgarnęłam go ze sobą i gdy już prawie straciłam nadzieję, że uda mi się wejść na koncert, spytałam dwóch chłopaków, którzy stali na początku kolejki w General Admission, czy mogliby przekazać Flo koszulkę. Z wielką radością, powiedzieli, że zrobią wszystko, co w ich mocy, żeby Flo dostała koszulkę i życzyli mi powodzenia, żeby udało mi się zdobyć bilet.

Pół godziny przed zamknięciem drzwi nadal kręciłam się przy barierkach i co jakiś czas pytałam, czy może ktoś ma bilet na sprzedaż, jednak nikogo takiego nie było. Przed wejściem wpadłam na wielu celebrytów i ludzi z otoczenia Florence – byli tam między innymi tata Flo, jej siostra Grace, Nick Grimshaw (prezenter BBC Radio 1), Hannah Marshall (projektantka ubrań i znajoma Florence), Romy Madley Croft (the xx), Dan Smith (Bastille), Sophie Hart Walsh (przyjaciółka Florence aka Sadsack).

W międzyczasie udało mi się porozmawiać z managerem klubu oraz osobami, które pomagały w przyjmowaniu gości – wszyscy byli bardzo mili, jednak dali mi do zrozumienia, że na 100% nie będzie możliwości wejścia, odkupienia biletów, a w przypadku, gdyby wszyscy goście się nie pojawili, ich bilety po prostu przepadną. Rozmawiałam też z przyjaciółką Chrisa i fotografką – Siobhan Bailey Turner, która powiedziała mi, że również nie może nic zrobić, ale postara się chociaż przekazać pozdrowienia dla Flo. W pewnym momencie, przy klubie pojawiło się dwóch nieznajomych – jeden z dużym plecakiem, a drugi w charaktersytycznych okularach. Jeden z panów, przekazał bilet dla jednego fana, który czekał z nami i również nie miał biletu. Nie mam pojęcia kim byli ci nieznajomi, jednak udało mi się porozmawiać z jednym z nich, z panem z plecakiem – przedstawilam mu się i powiedziałam jak wygląda sytuacja, powiedziałam, że za bilety mogę zapłacić o wiele więcej niż 25£. Dowiedziałam się, że nie może mi on nic obiecywać, ale zobaczy, czy coś da się zrobić. Nagle nieznajomi zniknęli, a ja nie miałam pojęcia po co tam jeszcze sterczę, skoro wszyscy powiedzieli mi, że szanse na wejście na koncert są równe zeru.

Jeszcze raz podeszłam do kobiety, która wpuszczała gości i chwilę z nią porozmawiałam. Powiedziała mi, że tak jak już mówiła, nie ma opcji na wejście. Przy okazji powiedziała mi też, że Flo pojawiała się w The Dome w poprzednim tygodniu, by ustalić szczegóły związane z koncertem i była niesamowicie miła i urocza. Po krótkiej rozmowie, wróciłam do Antony’ego. Jednak w mojej drodze powrotnej wpadłam na pana w okularach, który wyrósł przede mną jak spod ziemi. I trzymał w dłoni dwa bilety. Nie pamiętam dokładnie jaka była wtedy moja reakcja, przypominam sobie tylko, że sięgnęłam wtedy do torebki, by wyjąć portfel i spytałam ile mam zapłacić. Odpowiedź, jaką otrzymałam jeszcze bardziej mnie zszokowała – ‘It’s for you. Just take it. You don’t have to pay anything’. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, więc rzuciłam się na szyję temu nieznajomemu panu w okularach. Wzięłam od niego jeden bilet i wskoczyłam za ostatnią osobę, która czekała w kolejce General Admission. Byłam w szoku, jednak kątem oka zauważyłam, że pan w okularach rozmawiał teraz z Antem oraz jakąś dziewczyną, która również nie miała biletu. Chwilę później w kolejce za mną stanął również Antony. Nie byłam w stanie nic z siebie wydusić, a ponadto zauważyłam, że obok mnie w kolejce Guestlist stoi nikt inny tylko tata Florence – Nick Welch. Ścisnęłam mocno bilet i czekałam, aż zostaniemy wpuszczeni do budynku.

Gdy już byłam w środku, nie mogłam uwierzyć w to, że tam jestem. Bez przepychania się stanęłam dość blisko sceny – na sali było jakieś 300-400 osób, nie było tłoku i ścisku. W pierwszym rzędzie zauważyłam znajomych z koszulką – strasznie się ucieszyli na mój widok i chwilę porozmawialiśmy. Koszulka została z nimi, bo byli oni w pierwszym rzędzie, więc szanse na to, że Flo ją otrzyma były większe.

Za chwilę zgasły światła i na scenie pojawił się zespół. Koncert rozpoczął się najnowszym singlem zespołu, czyli What Kind Of Man. Następnie Florence zaśpiewała Rabbit Heart, What The Water Gave Me oraz Breaking Down. Po tym utworze, Flo kręciła się po scenie, a ja wykorzystałam okazję i krzyknęłam: ‚Hi Florence! Poland is here!’. Florence po chwili mnie usłyszała i zaczęła ze mną rozmawiać stojąc na scenie! Powiedziałam, że jestem z Polski, z polskiego fan clubu i mam dla niej koszulkę. Wtedy chłopaki z pierwszego rzędu przekazali jej T-shirt. Flo była chyba zdziwiona, ale też niesamowicie szczęśliwa, odpowiedziała: ‘You came from Poland to Tufnell Park? Welcome!’. Z koszulką w ręku i wielkim uśmiechem, powiedziała, że podczas poprzednich piosenek ona sama ciągle zachęcała widownię do zdejmowania ubrań (Shoes off! Take your T-shirts off!), a ja każę jej się ubrać. ‘You want me to put on clothes? It’s why did you come over from Poland? Put that T-shirt on, I get it. That says a lot. Message received. Thank you. My mom said the same thing. Ah, thank you so much!’.

Po naszej krótkiej pogawędce, Flo wykonała utwór How Big How Blue How Beautiful oraz zatańczyła układ taneczny, który mogliśmy zobaczyć w trailerze do albumu!

Następnie zespół zagrał akustyczną wersję All This And Heaven Too i Only If For A Night. Po krótkiej przerwie, nastał czas na klasyk z Lungs – Drumming Song! Według mnie był to chyba najlepszy moment całego koncertu – wersja, którą zaprezentował zespół przyprawiała o dreszcze! Potem Florence zaśpiewała hymn z Ceremonials, czyli Shake It Out – tym razem w wersji z trąbkami! Nadszedł czas na dwa nowe utwory. Po krótkim wprowadzeniu, w którym Flo opowiedziała o swoim nowym producencie Markusie oraz o tym, że wiele się wydarzyło w ciągu jej przerwy, wykonała nastrojową i wolną piosenkę pt. St. Jude. Kolejnym utworem było energiczne Third Eye. Koncert zakończył się zapierającym dech w piersiach No Light No Light – jak zwykle całość powaliła mnie na kolana.


Koncert był fantastyczny, pełen emocji i niespodzianek. Florence była niesamowicie zadowolona i szczęśliwa – ciągle się uśmiechała, rozmawiała z publicznością, tańczyła, skakała, żartowała. Przypominał mi trochę mniejszą wersję koncertu z Orange Warsaw Festival – oczywiście jeśli chodzi o samopoczucie Florence! Bo widowni takiej jak w Polsce nie ma nigdzie indziej!

Zaraz po zakończeniu koncertu ludzie zaczęli się rozchodzić, a ja podeszłam do sceny, żeby zapytać o setlistę oraz zrobić parę zdjęć. Gdy się odwróciłam, zauważyłam, że Antony rozmawia sobie jak gdyby nigdy nic z Danem z Bastille! Podeszłam do nich, chwilę pogadaliśmy i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. Niedługo potem postanowiliśmy wracać, ale po drodze wpadliśmy na Rusty’ego! Przedstawiłam się mu i powiedziałam, że jestem z polskiego fan clubu – Rusty dobrze pamiętał koncerty i akcje fanów z Polski! Spytałam go, czy w tym roku odwiedzą Polskę, na co Rusty odpowiedział, że tak i będzie to najprawdopodobniej w grudniu! Żegnając się z Rustym, zauważyłam Isę, która stała w rogu sali z dwiema znajomymi. Przywitałam się z nią i ją przytuliłam, Isa dobrze mnie pamiętała! Podziękowałam jej za świetny koncert i chwilę porozmawiałyśmy. Isa zapytana o koncert w Polsce wręcz krzyknęła: ‚FUCK YEAH OF COURSE WE ARE COMING!. Wspomniała też, że nadal ma koszulkę ‚Who’s Yer Mate’, którą daliśmy jej na spotkaniu na Orange Warsaw Festival!

 


Wychodząc, widziałam też Roba, który rozmawiał z Nickiem Grimshawem, pomachałam do niego i powiedziałam ‘Hi’, na co Rob mi odpowiedział, ale nie chciałam mu przeszkadzać w rozmowie. Chris również kręcił się obok i rozmawiał z paroma znajomymi.

Z tego, co się dowiedziałam, na koncercie pojawiło się niecałe 500 osób, w tym 300 gości z listy zaproszonych – dziennikarzy, ludzi z muzycznego biznesu oraz znajomych i rodziny Florence. Tak więc cudem udało mi się znaleźć na małym ekskluzywnym koncercie mojego ulubionego zespołu, na którym po raz pierwszy zostały wykonane 4 utwory z nowego albumu i było to jednym z moich największych marzeń. Wydarzenia z ostatniego tygodnia utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli się czegoś mocno pragnie i się w to mocno wierzy, to się to uda!

Zdjęcia z koncertu znajdziecie w naszej galerii!

 

Translation: Daniel Wdowicz

Komentarze

WHAT THE HELL IV - ogólnopolski oficjalny zlot fanów Florence + The MachineSZCZEGÓŁY

Zadaj pytanie

Imię

Adres email

Pytanie

Plik